"Ten kto kocha na prawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami..."
*Ronnie POV*
Weszłam głębiej w dom. Ale on był ogromny! Wow. Powiedział żebym się rozgościła i wskazał mi ręką lekko szarą sofę. Ściągnęłam buty i dalej zdziwiona wnętrzem ruszyłam w stronę salonu. Gdy szłam przez pomieszczenie spotkałam się ze wzrokiem Liama. Zarumieniłam się. Powoli usiadłam na sofie wbijając wzrok w jeden punkt na stoliku do kawy. Liam sięgnął swoją ręką do tylnej kieszeni. Wyciągnął z niej paczkę papierosów i zapalniczkę. Wziął jednego szluga do buzi i podpalił go zapalniczką. Zaciągnął się raz. Potem wypuścił powietrze przez usta. Boże jedna mała część na twarzy a potrafi mi zrobić wodę z mózgu. Patrzyłam uważnie jak zaciąga się kolejny raz. Gdy dym do mnie doleciał, zaczęłam kaszleć. Nienawidziłam zapachu i dymu z tego przeklętego czegoś...
-Mam prośbę.- Powiedziałam cicho.
Liam lekko się wzdrygnął. Zaciągnął się kolejny raz i spytał
-Jaką ? - Rozległo się w pomieszczeniu
-Czy mógłbyś nie palić ? To okropne...- Wybełkotałam.
-Zobaczymy... - Jego głos przyprawiał mnie o ciarki.- Ale teraz przepraszam.- Dokończył i zawadiacko się do mnie uśmiechnął.
Czy ja dalej żyję ? Mój Boże. Liama powoli zaczął ruszać w stronę dużego balkonu. Otworzył drzwi mocniejszym pociągnięciem. Jego mięśnie się napięły, i dopiero teraz zauważyłam jakie ma wysportowane ciało. Gdy stanął na balkonie, oparł się rękoma o barierkę to wyglądał tak... groźnie a zarazem pociągająco. Wziął fajkę do buzi i zaciągnął się dymem. Powoli wypuszczał opary ze swoich ust. Wbiłam w niego wzrok. Nie mogłam się napatrzeć. Cholera... W końcu używka mu się skończyła. Chwycił peta dwoma palcami i cisnął nim na trawnik znajdujący się przed nim. Odwróciła się w stronę domu. Od razu spuściłam wzrok. Gdy położył rękę by móc popchnąć balkonowe drzwi, moje serce zaczęło wariować. Uspokój się Ronnie. Tylko oddychaj. Gdy Liam uporał się już z drzwiami balkonowymi wszedł do pomieszczenia. Jego perfumy wparowały razem z nim. Mocny zapach perfum od Calvina Kleina Free zaczął igrać z moimi nozdrzami. Gdy stanął już w pokoju akurat musiał zawiesić swój wzrok na mnie. Moje policzki oblały się rumieńcem. Czy ja płonę? Tak mi strasznie gorąco.... Co miałam zrobić ? Wbiłam wzrok w ziemię, bo nagle idealnie biały dywan wydał mi się niezmiernie ciekawy. Po chwili podniosłam troszkę wzrok. On stał tam dalej nieruchomo i mi się przyglądał. Cholera. Twoje spojrzenie pali Liam. Rozumiesz? PALI! Kurczowo bawiłam się palcami. W końcu się ruszył. Oparł się o futrynę drzwi balkonowych i stał. Kurwa. Debilu nie patrz się , bo Ci zaraz dowalę. Nie mam już co ze sobą zrobić. Cholera...
-Bardzo ładnie wyglądasz...- Powiedział do mnie swoim głębokim głosem.
Jego silny głos rozniósł się po całym pomieszczeniu, i sprawił, ze byłam czerwona jak burak. Aż mnie coś w żołądku ścisnęło. Potem się jeszcze chamsko zaśmiał. Po tym chichocie nogi mi zmiękły. Uwielbiał słuchać jak Liam się śmieje, to było jak muzyka dla moich uszu.
-Przestań.- Bąknęłam pod nosem i zakryłam gorące policzka dłońmi. Boże on się ruszył. Gdy zorientowałam się ,że idzie w moją stronę, to już wolałam żeby stał tam sobie jak sierota pod tymi drzwiami...
Szybko ominął niski stolik do kawy na którym stały jakieś ciastka. Po chwili był już koło mnie. Stanął przede mną a ja opuściłam wzrok w dół. Tak super. Payne jest na tyle wysoki, że gdy stanął nade mną jego 'przyjaciel' był na wysokości moich oczu. Kucnął przede mną. Nasze twarze były tylko kilka centymetrów od siebie... Zaczęłam szybciej oddychać. Chwycił moje dłonie w swoje i lekko pociągnął odciągając je z mojej twarzy. Spojrzał mi w oczy i powiedział głębokim głosem :
-Proszę. Ja spróbuję coś zrobić z fajkami dla CIEBIE.- Jak zaznaczył. Się już nie wywyższaj, bo jakbyś chciała to sam byś rzucił, bez mojej pomocy...- Ale za to ty, już nigdy, ale to prze nigdy nie chowaj swoich rumieńców za rękoma, zgoda ?- Spojrzałam w jego idealnie brązowe oczy. Jakie one były piękne. Jeszcze nigdy nie widziałam takich oczu. Jego idealna twarz była na wprost mojej. Oczy wpatrzone w siebie. Chciał tylko odpowiedzi. Lekko skinęłam głową na znak aprobaty, i spuściłam wzrok. Czułam, że znów jestem czerwona. lekko ruszyłam rękoma, bo już chciałam się zakryć, ale gdy tylko Liam to poczuł zacieśnił swój uścisk na moich rękach.
-Nie , proszę.- Wyszeptał. W tym momencie zapomniałam jak się oddycha. Odpuściłam jego uściskowi. Nadal kucał naprzeciwko mnie i wpatrywał się we mnie. Skanował moja twarz centymetr po centymetrze.
If yo be my star, I'll be your sky...
środa, 31 lipca 2013
niedziela, 21 lipca 2013
Rozdział. 15
2 Komentarze i następny ? ;)
„Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.”
*Ronnie POV*
Co innego miałam zrobić? Poczułam się niekomfortowo... Liam. On mnie... pocałował. Był wtedy taki delikatny. Nie naciskał. Mam mieszane uczucia. Jest cholernie przystojny i wobec mnie delikatny. Ale tamta sytuacja. Kiedy przycisnął mnie tak mocno. Jego oczy były czarne. Przestraszyłam się go. Co mam myśleć ? Liam! Zdecyduj sie w końcu. Czy jesteś miły czy nie... Wzięłam czapkę w rękę i pobiegłam do tych schodów na które kilkanaście minut wcześniej wchodziłam.Biegłam chyba dość szybko, bo słyszłam coraz to cichszy głos Liama za sobą. W końcu dotarłam do drzwi. Mocno je popchałam a te głośno skrzypnęły. Stanęłam. Spojrzałam w lewo a nastepnie w prawo. Własnie po mojej prawej stało czarne auto z przyciemnianymi szybami. W środku był dobrze zbudowany mężczyzna. To zapewne ten cały Paul ... Na oczach miał okulary. Gdy go zeskanowałam wzrokiem uśmiechnął się do mnie. Gdy ukazał swoje zęby już nie wygląłał tak groźnie. Uśmiechnęłam się do niego i pewnym krokiem ruszyłam przez łąkę, bo chciałam sie dostac do lasku i z niego wyjść, i w końcu iść do domu. Lewa, prawa, lewa, prawa. Dość szybko przebierałam nogami. W mniej niż 3 minuty doszłam do lasku. Znów stanęłam na jego krawędzi.Pierwsze kroki. Słońce przebijało się przez gałęzie wysokich drzew. Przeważały tam sosny. Szłam chilę przez roślinność, aż doszłam do końca lasu i stanęłam przed furtką. Mocno chwyciłam klamkę i popchnęłam małe drzwiczki. Wyszłam z nich. Szłam dróżką słysząc tylko moje buty. W oddali odbijał się ponowny odgłos klaksona. Stanęłam w miejscu. Moje serce przyspieszyło. Znów zaczęłam iść, tylko troszkę szybciej. W pewnej chwili za sobą usłyszałam ryk głośnego silnika. Już prawie biegłam. Ale to na nic. Szybki samochód Liama w mig mnie dogonił. Nie chciało mi się już biec więc stanęłam. Założyłam czapkę na włosy zostawiając grzywkę. Dosłownie sekundę później tuż obok mnie zatrzymał się duży wóz. Szyba od strony pasażera zaczęła się powoli otwierać. Ciemne okna znikały w drzwiach. Gdy obróciłam głowę napotkałam wzrok zmieszanego Liama. Nie musiał nic mówić. Wiedziałam, że chciał pogadać.
-Musimy pogadać.- Oznajmił mi swoim pełnym głosem i lekko otworzył usta czekając na moją odpowiedź. Moje serce zaczęło szybciej bić. Jego głos doprowadzał mnie do szaleństwa. Lekko skinęłam głową. Na to on obrócił się do swojego kierowcy powiedział mu coś po cichu i ostrożnie otworzył drzwi samochodu. W dali znów usłyszałam grzmot. Cholera znowu ma padać ? Stanęliśmy i patrzyliśmy jak auto oddala się dostając coraz to większej prędkości. Ciągnęła się za nim tyko chmura kurzu.
-Przepraszam.- Powiedział stawając na przeciwko mnie.
Czułam się do niego taka niska. Spojrzałam w górę. Chciałam popatrzeć w jego oczy, ale unikał mojego wzroku.
-Spójrz na mnie.- Powiedziałam pewnym głosem.
Znów odwrócił wzrok. Cholera! Paptrz się na mnie palancie!
-No popatrz się na mnie...- Powiedziałam mocniej.
W końcu jakaś reakcja. Górował nade mną. Wpił swój wzrok w moje oczy. Teraz trzeba coś powiedzieć.
-Nic się nie stało. Na prawdę.- Powiedziałam cicho przytulając się do jego torsu. Czemu ja to w ogóle zrobiłam. ? Nie wiem. Ale chciałam, żebyśmy jeszcze chwilę tak postali. Oh, jakie to oryginalne. Niska dziewczyna wtulona w wysokiego chłopaka. Ale to nie był taki zwykły uścisk. Ja przytulałam, bo chciałam mu pokazać, że nie ma za co przepraszać. Znów usłyszałam grzmot. Mocniej do niego przywarłam gdy tylko do moich uszu dostał się dźwięk, który tak mnie przerażał. Poczułam jego dotyk na sobie. Moje zmysły wariowały. Przeszła mnie gęsia skórka. Powoli głaskał moje plecy kierując się do góry. Zatrzymał się na włosach i powoli je gładził swoimi dłońmi. Nagle poczułam jak mnie podnosi. Oplotłam swoje nogi za jego plecami. Z rękami zrobiłam to samo. Glowę położyłam w zagłębienie między szczęką a karkiem. Lekko oparł swoją głowę na mojej całując mnie w czubek włosów. Wtuliłam się w niego bardzo mocno. Zaczął powoli iść. To ile miał siły, było zniewalające. Doszliśmy tak do końca dróżki, aż nie zaczęły się wyłaniać pojedyncze domy. Cały czas mocno trzymał mnie na rękach. Lekko się poprawiłam. Gdy tak wisiałam na nim myślałam, że mam duże szczęście, bo to właśnie telefon jego kolegi znalazłam. Gdyby nie to, nie poznałabym go pewnie. Zaczęłam sobie pod nosem nucić piosenkię. "Falling a thousand feet per second, You still take me by surprise, It just know we can't be over. I can see it in your eyes. making every kind of silence, Takes a lot to realize . It's worse to finish than to start all over . And never let it lie, And as long as I can feel you holding on. I won't fall Even if you said I was wrong "
-Bardzo ładnie śpewasz.- Powiedział przyprawaiając mnie o zawał serca. Nie mów nic, bo mnie uśmercasz swoim głosem idioto. Po tych słowach już nie zdoałam nic powiedzieć, więc siedziałm cicho... Doszliśmy to znaczy on doszedł do końca drogi i byliśmy już przy głównej ulicy. Zatrzymał sie i popatrzył w lewo, w prawo i znów w lewo. W końcu ruszył w lewo. Była to przeciwna droga w którą miłam plany iść. Podniosłam głowę by coś powiedzieć.
-Ciiiii. Nie bój się. Nie skrzywdzę Cię. Tylko mi zaufaj.- Powiedział szepcząc mi do ucha. Przeszły mnie ciarki. Postanowiłam się nie sprzeciwiać... Byłam ciekawa dokąd mnie zabierze. Szliśmy kawałek, aż skręciliśmy w już mi znaną uliczkę. Byłam wpatrzona w jeden punkt na ogromnym murze obok którego przechodziliśmy. To w tamtym miejscu Liam był taki zimny i nie miły... Doszliśmy do dwóch bloków. Payne sprytnie prześlizgnął się między małymi krzaczkami, które stały nam na drodze. Przeszliśmy kolorowe budynki. On mnie cały czas niósł na rękach. ! Jak to możliwe ? Gdy przeszliśmy bloki za nimi ukazał się jeden dom. Nie za duży nie za mały. Taki w sam raz. Był piękny. Idealne wysokie kolumny prztrzymywały strop, by sie nie zawalił. Cały był pomalowany na lekko brzoskwiniowy kolor.
-Ty tam mieszkasz?- Powiedziałam, wtulając się w niego
-Tak. I tam właśnie idziemy. Chcę Ci coś pokazać.- Oznajmił.
Nie sprzeciwiałam się, bo było idealnie. Jego silne ręce nadal mnie obejmowały, więc czułam się bezpiecznie. Chwilę potem byliśmy pod jego domem. W końcu z niego zeszłam. Pozowoliłam mu wyjąć klucze z kieszeni spodni pilnie obserwując każdy jego ruch. Wsadził mały kluczyk do zamka i go przekręcił.
-Zapraszam, panno Weroniko.- Powiedział, chwycił za okrągłą klamkę, przekręcił ją i otworzył drzwi ukazując mi pomieszczenie.
_____________
TŁUMACZENIE PIOSENKI:
*Falling a thousand feet per second
You still take me by surprise
I just know we can't be over
I can see it in your eyes
Making every kind of silence
Takes a lot to realize
It's worse to finish than to start all over
And never let it lie
And as long as I can feel you holding on
I won't fall
Even if you said I was wrong*
*Spadając tysiąc stóp na sekundę,
Ciągle mnie zaskakujesz.
Po prostu wiem, że nie możemy ze sobą skończyć
Widzę to w Twoich oczach
Tworząc każdy rodzaj ciszy
Potrzeba wiele, żeby sobie uświadomić, że
Jest gorzej skończyć niż zacząć ponownie.
I nigdy nie pozwól kłamać
I jak długo czuję, że jesteś cierpliwa
Nie spadnę
Nawet jeżeli powiedziałaś, że się myliłem.*
„Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy.”
*Ronnie POV*
Co innego miałam zrobić? Poczułam się niekomfortowo... Liam. On mnie... pocałował. Był wtedy taki delikatny. Nie naciskał. Mam mieszane uczucia. Jest cholernie przystojny i wobec mnie delikatny. Ale tamta sytuacja. Kiedy przycisnął mnie tak mocno. Jego oczy były czarne. Przestraszyłam się go. Co mam myśleć ? Liam! Zdecyduj sie w końcu. Czy jesteś miły czy nie... Wzięłam czapkę w rękę i pobiegłam do tych schodów na które kilkanaście minut wcześniej wchodziłam.Biegłam chyba dość szybko, bo słyszłam coraz to cichszy głos Liama za sobą. W końcu dotarłam do drzwi. Mocno je popchałam a te głośno skrzypnęły. Stanęłam. Spojrzałam w lewo a nastepnie w prawo. Własnie po mojej prawej stało czarne auto z przyciemnianymi szybami. W środku był dobrze zbudowany mężczyzna. To zapewne ten cały Paul ... Na oczach miał okulary. Gdy go zeskanowałam wzrokiem uśmiechnął się do mnie. Gdy ukazał swoje zęby już nie wygląłał tak groźnie. Uśmiechnęłam się do niego i pewnym krokiem ruszyłam przez łąkę, bo chciałam sie dostac do lasku i z niego wyjść, i w końcu iść do domu. Lewa, prawa, lewa, prawa. Dość szybko przebierałam nogami. W mniej niż 3 minuty doszłam do lasku. Znów stanęłam na jego krawędzi.Pierwsze kroki. Słońce przebijało się przez gałęzie wysokich drzew. Przeważały tam sosny. Szłam chilę przez roślinność, aż doszłam do końca lasu i stanęłam przed furtką. Mocno chwyciłam klamkę i popchnęłam małe drzwiczki. Wyszłam z nich. Szłam dróżką słysząc tylko moje buty. W oddali odbijał się ponowny odgłos klaksona. Stanęłam w miejscu. Moje serce przyspieszyło. Znów zaczęłam iść, tylko troszkę szybciej. W pewnej chwili za sobą usłyszałam ryk głośnego silnika. Już prawie biegłam. Ale to na nic. Szybki samochód Liama w mig mnie dogonił. Nie chciało mi się już biec więc stanęłam. Założyłam czapkę na włosy zostawiając grzywkę. Dosłownie sekundę później tuż obok mnie zatrzymał się duży wóz. Szyba od strony pasażera zaczęła się powoli otwierać. Ciemne okna znikały w drzwiach. Gdy obróciłam głowę napotkałam wzrok zmieszanego Liama. Nie musiał nic mówić. Wiedziałam, że chciał pogadać.
-Musimy pogadać.- Oznajmił mi swoim pełnym głosem i lekko otworzył usta czekając na moją odpowiedź. Moje serce zaczęło szybciej bić. Jego głos doprowadzał mnie do szaleństwa. Lekko skinęłam głową. Na to on obrócił się do swojego kierowcy powiedział mu coś po cichu i ostrożnie otworzył drzwi samochodu. W dali znów usłyszałam grzmot. Cholera znowu ma padać ? Stanęliśmy i patrzyliśmy jak auto oddala się dostając coraz to większej prędkości. Ciągnęła się za nim tyko chmura kurzu.
-Przepraszam.- Powiedział stawając na przeciwko mnie.
Czułam się do niego taka niska. Spojrzałam w górę. Chciałam popatrzeć w jego oczy, ale unikał mojego wzroku.
-Spójrz na mnie.- Powiedziałam pewnym głosem.
Znów odwrócił wzrok. Cholera! Paptrz się na mnie palancie!
-No popatrz się na mnie...- Powiedziałam mocniej.
W końcu jakaś reakcja. Górował nade mną. Wpił swój wzrok w moje oczy. Teraz trzeba coś powiedzieć.
-Nic się nie stało. Na prawdę.- Powiedziałam cicho przytulając się do jego torsu. Czemu ja to w ogóle zrobiłam. ? Nie wiem. Ale chciałam, żebyśmy jeszcze chwilę tak postali. Oh, jakie to oryginalne. Niska dziewczyna wtulona w wysokiego chłopaka. Ale to nie był taki zwykły uścisk. Ja przytulałam, bo chciałam mu pokazać, że nie ma za co przepraszać. Znów usłyszałam grzmot. Mocniej do niego przywarłam gdy tylko do moich uszu dostał się dźwięk, który tak mnie przerażał. Poczułam jego dotyk na sobie. Moje zmysły wariowały. Przeszła mnie gęsia skórka. Powoli głaskał moje plecy kierując się do góry. Zatrzymał się na włosach i powoli je gładził swoimi dłońmi. Nagle poczułam jak mnie podnosi. Oplotłam swoje nogi za jego plecami. Z rękami zrobiłam to samo. Glowę położyłam w zagłębienie między szczęką a karkiem. Lekko oparł swoją głowę na mojej całując mnie w czubek włosów. Wtuliłam się w niego bardzo mocno. Zaczął powoli iść. To ile miał siły, było zniewalające. Doszliśmy tak do końca dróżki, aż nie zaczęły się wyłaniać pojedyncze domy. Cały czas mocno trzymał mnie na rękach. Lekko się poprawiłam. Gdy tak wisiałam na nim myślałam, że mam duże szczęście, bo to właśnie telefon jego kolegi znalazłam. Gdyby nie to, nie poznałabym go pewnie. Zaczęłam sobie pod nosem nucić piosenkię. "Falling a thousand feet per second, You still take me by surprise, It just know we can't be over. I can see it in your eyes. making every kind of silence, Takes a lot to realize . It's worse to finish than to start all over . And never let it lie, And as long as I can feel you holding on. I won't fall Even if you said I was wrong "
-Bardzo ładnie śpewasz.- Powiedział przyprawaiając mnie o zawał serca. Nie mów nic, bo mnie uśmercasz swoim głosem idioto. Po tych słowach już nie zdoałam nic powiedzieć, więc siedziałm cicho... Doszliśmy to znaczy on doszedł do końca drogi i byliśmy już przy głównej ulicy. Zatrzymał sie i popatrzył w lewo, w prawo i znów w lewo. W końcu ruszył w lewo. Była to przeciwna droga w którą miłam plany iść. Podniosłam głowę by coś powiedzieć.
-Ciiiii. Nie bój się. Nie skrzywdzę Cię. Tylko mi zaufaj.- Powiedział szepcząc mi do ucha. Przeszły mnie ciarki. Postanowiłam się nie sprzeciwiać... Byłam ciekawa dokąd mnie zabierze. Szliśmy kawałek, aż skręciliśmy w już mi znaną uliczkę. Byłam wpatrzona w jeden punkt na ogromnym murze obok którego przechodziliśmy. To w tamtym miejscu Liam był taki zimny i nie miły... Doszliśmy do dwóch bloków. Payne sprytnie prześlizgnął się między małymi krzaczkami, które stały nam na drodze. Przeszliśmy kolorowe budynki. On mnie cały czas niósł na rękach. ! Jak to możliwe ? Gdy przeszliśmy bloki za nimi ukazał się jeden dom. Nie za duży nie za mały. Taki w sam raz. Był piękny. Idealne wysokie kolumny prztrzymywały strop, by sie nie zawalił. Cały był pomalowany na lekko brzoskwiniowy kolor.
-Ty tam mieszkasz?- Powiedziałam, wtulając się w niego
-Tak. I tam właśnie idziemy. Chcę Ci coś pokazać.- Oznajmił.
Nie sprzeciwiałam się, bo było idealnie. Jego silne ręce nadal mnie obejmowały, więc czułam się bezpiecznie. Chwilę potem byliśmy pod jego domem. W końcu z niego zeszłam. Pozowoliłam mu wyjąć klucze z kieszeni spodni pilnie obserwując każdy jego ruch. Wsadził mały kluczyk do zamka i go przekręcił.
-Zapraszam, panno Weroniko.- Powiedział, chwycił za okrągłą klamkę, przekręcił ją i otworzył drzwi ukazując mi pomieszczenie.
_____________
TŁUMACZENIE PIOSENKI:
*Falling a thousand feet per second
You still take me by surprise
I just know we can't be over
I can see it in your eyes
Making every kind of silence
Takes a lot to realize
It's worse to finish than to start all over
And never let it lie
And as long as I can feel you holding on
I won't fall
Even if you said I was wrong*
*Spadając tysiąc stóp na sekundę,
Ciągle mnie zaskakujesz.
Po prostu wiem, że nie możemy ze sobą skończyć
Widzę to w Twoich oczach
Tworząc każdy rodzaj ciszy
Potrzeba wiele, żeby sobie uświadomić, że
Jest gorzej skończyć niż zacząć ponownie.
I nigdy nie pozwól kłamać
I jak długo czuję, że jesteś cierpliwa
Nie spadnę
Nawet jeżeli powiedziałaś, że się myliłem.*
Subskrybuj:
Posty (Atom)