"Kobiecą namiętność karmi męskie pożądanie"
*Liam POV*
Obudziłem sie wcześnie rano. Prosto z łóżka udałem się do toalety. Wszystko po kolei : potrzeby fizjologiczne, prysznic, mycię zębów. Dzień jak co dzień. Ubrałem na siebie granatowe jeansy, biały t-shirt a na to jeszcze koszulę w kratę. Włosy zaczesałem trochę do góry. Włożyłem wyżesz buty ponad kostkę nałożyłem full capa na głowę i wyszedłem z domu. Zamknąłem dokładnie drzwi. Otworzyłem samochód i wgramoliłem się do środka. Niebo zasnuło się ciemnymi chmurami. Modliłem się, by nie padało. Miałem dość deszczu. Włożyłem kluczyk do stacyjki i ruszyłem. Wyjechałem z parkingu i pognałem drogami pod dom Andy'iego. Byłem tam niedługo po wyjeździe ode mnie z domu.
-Yo, Bro. Jak tam?- Rzuciłem wchodząc do jego domu jak do swojego.
-Li. Czekałem aż przyjedziesz.- Powiedział uśmiechnięty Andy.
-Co robimy?- Powiedziałem siadając na sofie.
-Myślałem, żeby pójść na mecz. Ten siatkarek. Mmmmm.- Powiedział Samuels
-Nie mam ochoty. Co ty na to, żebymy poszli wieczorem na miasto? Chcę się trochę rozluźnić.- Rzuciłem.
-Pewnie. Czemu nie?-
Siedziałem u niego jeszcze kilka godzin. Potem pojechałem sie szykować.
***
Było koło 23. Zamówiliśmy taksówkę. Chwilę potem auto zjawiło się pod domem Any'iego. Ubrałem białą bokserkę, jeansy, wysokie buty a do kieszeni włożyłem bandamę. Po 15 minutach byliśmy pod klubem. Wielki napis, który można było dostrzec z drugiego końca ulicy był zawiesony nad wejściem. Klub nazywał się "Sorbet" i był jednym z lepszych klubów w mieście. Tej nocy było w nim dużo osób, nawet bardzo dużo. Weszliśmy razem z Andym przez liny. Liny to tak jakby tyle wejście. Wie o nim tylko nieiwele osób. Zawsze stoją tam dwie panienki skąpo ubrane. Na tacce zawsze stoi 10 shotów. Jeśli jesteś w pojedynke musisz pić sam, natomiast jeśli jesteś we dwójkę, jak w moim przypadku alkohol dzieli sie na pół. Andy już wypił swój trunek, teraz tylko ja musiałem z nimi uporać. Niezbyt przyjemny zapach zakątka w którym staliśmy trochę odrzucał, ale piłem kiliszek po kieliszku. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Dwie dziewczyny uśmiechnęły się do nas. Otworzyły drzwi i z klubu wydobył się zapach papierosów i perfum. Wejście nazywało się liny, bo by dostać się na sam środek klubu trzeba było przejść przez kilka lin. Sznury umieszczane były o kilka centymetrów wyżej z każdą kolejną liną. Ten kto doszedł cało i nie wylał drinka, który dostał przed wejściem w barze miał dodatkową kolejkę. Ja i Andy przeszliśmy bez problemu, bo tędy przechoodziliśmy już setki razy. Gorzej z innymi. Raz przyszło dwóch zagranicznych kolesi. Napili się po 5 shotów i ruszyli na liny. Z tego wszystkiego wyszło, że jeden złamał sobie nogę, bo potknął się o jeden sznur. W klubie był straszny tłok. Każdy pchał się na każdego. Nie było się nawet gdzie ruszyć. Poszliśmy w kąt klubu, by mieć choć czym oddychać. Tłumy dziewczyn i jeszcze więcej kolesi kleili sie do siebie. Zacząłem pić drinka. Blue Lagoon, ma jednak to coś w sobie. Patrzyłem na każdego pokolei i myślałem. Myślałem o Victorii. Ciekaw byłem co u niej słychać. Od wczoraj wieczorem do teraz nie dała mi znać... Wziąłęm kolejnego łyka. Andy poszedł w głąb klubu wyrywać panienki. Ja jakoś specjalnie nie miałem ochoty. W pewnej chwili usłyszałem głośny krzyk. Jedna z dziewczyn rozdarła się na cały głos
-Bójka!- Krzyczała w niebogłosy.
Boże zamknij się idiotko. Wstałem z krzesła i poszedłem zobaczyć co się tam stało. Przeciskałem się przez tłum. Ludzie śmierdzieli alkoholem i byli bardzo lepcy. Każdy przyklejał się do kogokolwiek. Nagle przed oczami mignęła mi znajoma twarz. Vicky? Co ona tu robi? Nie. To nie może być ona. Cos mi się musiało przywidzieć. Ona przecież ma nogę w gipsie. Potrząsnąłem głową. Nadal przeciskałem sie przez tłum gapiów. Wszyscy tylko podziwiali, a nic z tym nie robili. Egoistyczne patole. Gdy dopchałem się na sam przód 'widowni' zamurowało mnie. Nie mogłem uwierzyć wasnym oczom. Jednym z tych który się bili był Andy. W powietrzu czuć było napiętą atmosferę miedzy tymi dwoma. Ale kim był ten drugi koleś? Już miałem ruszyć, by powstrzymać Andy'iego, ale nagle na środek wpadłem Emeli. Podeszła do Samuelsa i zaczęła do niego spokojnie mówić. Na początku Andy był strasznie nabuzowany i nie chciał słuchać Emeli, ale powoli zaczął sie uspokajać. Podszedłem do nich.
-Emeli. Co ty tu robisz?- Zapytałem.
-Postanowiłam wyjść z Vicky na miasto, się trochę rozerwać. A że trafiłyśmy na ten klub to tu weszłyśmy.-
Emeli nadal coś muwiła, ale gdy tylko usłyszałem że przyszłą z Victorią wyłączyłem się.
-Em, Emeli. Vicky tu jest?- Spytałem
-Tak, chyba poszła do toalety.- Powiedziała i wskazała za drzwi z rysunkiem kobiety.
-Bro. Zaraz wrócę.- Powiedziałem do Andy'iego.
Z pełną odpowiedzialnością zostawiłem go z Emeli, bo wiedziałem, że ta dziewczyna nie pozwoli mu zrobić nic więcej głupiego.
Przeciskałem się przez tłum. Dotarłem w końcu do wąskiego korytarzyka. Tam tez roiło się od pijanych ludzi. Stanąłem pod drzwiam toalety dla kobiet. Odchyliłem drzwi i wszedłem do środka. Akurat trafiłem na moment, gdy Vicky myła ręce.
-Mmmmmmmm.- Zamruczałem pod nosem.
Victoria szybko sie obróciła. Spojrzała na mnie. Na jej twarzy pojawił sie wielki uśmiech.
-Liam, co ty tu...?- Wydukała i spuściała głowę
-Co z Twoją nogą?- Spytałem, zwracając wzrok na nogę.
-Byłam dzisiaj u chirurga. Powiedziałam, że nie chcę gipsu. Wiem, to nieodpowiedzialne, ale to mi utrudniało życie. Więc poprosiłam lekarza, by dał mi bandarz uciskowy, i oto jestem.- Oznajmiła
-Ale to jest niebezpieczne.- Powiedziałem i przybliżyłem sie do niej.
-Oj, Liam, daj spokój...- Szepnęła mi do ucha.
Chwyciłem ją pod uda i posadziłem na umywalce.
-Nie możesz jej teraz przemęczać. Chcę Cię jak najbardziej odciążyć.- Powiedziałem i przygryzłem płatek jej ucha, na co lekko zachichotała.
Spojrzałem na nią. Przeplotła mi ręce na szyji.
-No to pomóż mnie odciążyć.- Powiedziała dość odważnie.
To nie była ta sama Vicky. Po alkoholu zupełnie sie zmienia. Jest śmiała i odważna. Podoba mi się coraz bardziej.
Szybko zatopiłem się w jej ustach namiętnie je całując. Moje ręce wzięły nad sobą kontrolę. Zaczęły zakręcać koła na jej udach i wędrować wyżej. Jej ręce też nie próżnowały. Przycisnęła swoją głowę do mojej. Nasze usta połączyły się ze sobą mocniej. Powoli zacząłem błądzić przy jej dolnych partiach. Lekko się zaśmiała. Chwyciła moją rękę i dała ją sobie na policzek. Oderwałem się od niej. Przygryzłem wargę. Patrzyła na mnie takim porządliwym wzrokiem. Odchyliła swoją głowę do tyłu. Odsłaniając mi swoją szyję pozwoliła mi ją torchę popieścić. Zauważyłem obok niej kubek z drinkiem. Wpadłem na pomysł. Wylałem drink do zlewu, zostawiając w dłoni kostkę lodu. Vicky przypatrywała się mi ze zdziwieniem. Wsadziłem zamarzniętą ciecz do buzi. Vic odgarnęła włosy do tyłu i znów ukazła mi swoją szyję. Przybliżyłem się do niej. Lód ocierał sie o jej gorącą skórę sprawiając lekki dreszcz. Błądziłem jeszcze trochę lodem po jej szyji. Gdy wyszła jej gęsia skórka a ona się zaśmiała, wyplułem kostkę na rękę i wrzuciłem do zlewu. Było tam tak gorąco, że zdjąłem z siebie bokserkę. Vicky co chwila obciągałą w dół obcisłą, czarnął sukienkę. W kubku była jeszcze jedna kostka. Powtórzyłem ruchy. Wziąłem lód w ręce i zacząłem jeździć jej powoli po udach. Nasze usta znów się złączyły. Gdy lód juz stopniał zacząłem jeźdźić rękami po jej plecach. Dłonie Vic wylądowały na mojej twarzy mocno ją przytrzymując. Drzwi sie nagle otworzyły.
-Vicky tu jesteś. Nie mogłam Cię znaleźć w tym tłumie.- Powiedziała radośnie Emeli.
Szybko sie od siebie oderwaliśmy. Vicky spojrzała na dziewczynę i się usmiechnęła.
-Idziemy tańczyć? - Spytała spoglądając na nas.
-Pewnie.- Odparła Vic i zeskoczyła z umywalki. Obciągnęła sukienke i chwyciła Emeli za rękę. Wyszły z toalety, a ja stałem tam jako jedyny mężczyzna. Zacząłem ubierać koszulkę. Drzwi znów się otworzyły. Zobaczyłem w nich Victorię. Podbiegła do mnie.
-Musimy to dokończyć.- Szepnęła stojąc na palcach.
Mimo to, iż miała szpilki nadal brakowało jej kilku centymetrów do mnie.
Chwyciła mnie za ręce i wessała się w moje usta. Uśmiechnąłem się. Chwyciłem jej wargę w moje zęby i pociągnąłem.
-Na pewno.- Odpowiedziałem
Szybko się ode mnie odsunęła i pobiegła w stronę z której przed chwileczką wróciła. Obróciła sie ostatni raz i przygryzła usta.
Uśmiechnąłem sie pod nosem. Wyszedłem z toalety. Znów ruszyłem w stronę wczesniejszego miejsca.
-Stary, ile mozą czekać. Cowyście tam robili? Pieprzyli się czy co?- Powiedział Andy.
Mój usmiech przypominał uśmiech jakby złodzieja, który nie chce się przyznać do czynu.
-Prawie Andy... Prawie.- Powiedziałem.
Potem reszta wieczoru zleciała jam zawsze. Troche potańczyliśmy, a potem zmyliśmy się.
***
Późną nocą gdy już wróciliśmy do swoich domów położyłem się do łóżka. Telefon w kieszeni zawibrował. Odblokowałem ekran.
"Kiedy kończymy?" SMS od Vicky.
"Kiedy chcesz..." Odpisałem szybko.
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Gdy wróciłem z kuchni wiadomość już była na moim telefonie.
"Teraz..."