If yo be my star, I'll be your sky...

If yo be my star, I'll be your sky...

wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział. 22

"Bycie częścią czegoś niezwykłego czyni cię niezywkłym"


*Liam POV*
"Ale jak to teraz?" Odpisałem szybko na wiadomość
"Chodź przed dom" Było napisane w odpowiedzi 
Trochę się zdziwiłem. Wyszedłem przed dom. Na ganku, na ławce siedziała Vicky. Cała uśmiechnięta. Ale już nie tak nieprzytyomna jak godzinę temu w barze. Może to to świeże powietrze trochę ją otrzeźwiło. 
-Cześć-Powiedziała, błądząc dłońmi po drewnianym oparciu ławki.
-Wejdź do domu. Zimno jest zmarzniesz.- Powiedziałam zdecydowanie
Vicky lekko się uśmiechnęła pod nosem i wstała z ławki. Weszła prosto do domu. Najpierw zdjęła jednego buta, a nastepnie drugiego. Zostawiła je pod drzwiami. Poszła do salonu i usiadła na sofie. Po domu już roznósł się zapach jej perfum. Usiadłem naprzeciwko niej. Oparłem ręce na kolanach a dłonie przyło żyłem do twarzy. Wpatrywałem się w nią.
-Czemu się tak patrzysz?- Powiedziała poprawiając włosy.
Nic nie odpowiedziałem po prostu uśmiechnąłem się do niej. 
Zapadła cisza. 
-Napijesz się czegoś?- Powiedziałem
-Jeśli ty też to stoi- Powiedziała ukazując dołeczki 
Uśmiechnąłem się zawadiacko. Ruszyłem do kuchni i zacząłem szperać po szafkach w poszukiwaniu wina. Gdy w końcu znalazłem butelkę wyciągnąłem dwa kieliszki. Położyłem je na stoliku i otworzyłem wino. Nalałem je do kieliszków i odstawiłem.  Kilka kilekiszków trunku potem było dość wesoło. Rozmawaialiśmy jak byśmy się znali od lat. Trochę flirtowaliśmy, ale mi jak i Vicky to bardzo się podobało. W końcu nie wiem jak, ale znaleźliśmy się w sypialnym pokoju. Nasze coraz to szybsze i płytsze oddechy współgrały ze sobą. W końcu przywarłem do jej warg mocno się w nie wpijając. Moje dłonie błądziły po jej udach podwyżając jej sukienkę. Czuć było od nas alkochol. Mocno objąłem ją w talii. Nie opierała się temu. Poluźniłem lekko uchwyt. Vicky spojrzała na mnie. Wygłodniałym wzrokiem przeskanowałem każdy centymetr jej ciała.Uniosła głowę, a ja wsunąłem swoją dłoń w jej włosy i przyciągnąłem bliżej. W końcu zszarpała ze mnie koszulkę i głaskała po nagim torsie.
-Nie skończy się na tym prawda?- Spytała cicho
Musnąłem lekko jej usta i odgarnąłem kosmyk, który opadł na jej czoło.
-Nie bój się...- Szepnąłem jej do ucha.
-Nie boję się.- Odpowiedziała szybko i przygryzła wargę.-Ale...- Znów zaczęła.
Zamknąłem jej usta namiętynm pocałunkiem, sprawiając, że się zarumieniła. Delikatnie pieściłem jej twarz dłońmi. Na jej rękach i nogach zauważyłem gęsią skórkę. Coś nas do siebie ciągnęło. Wiedziałem, że Vicky nie jest laską na jedną noc. Jeszcze dziwniejsze dla mnie wydało się to jak to możliwe, że zaczęliśmy spijać z siebie alkochol... Jak to się stało?
-Nie boisz się może o Twoją zapewne drogą sukienkę? Szkoda by było ją poplamić.- Powiedziałem i przygryzłęm wargę.
Spojrzała na mnie wymownym wzrokiem, pozwalając mi ściągnąć z niej sukienkę. Delikatnie przejechałem palcem po boku jej ciała zachaczając o pierś. Lekko wstrzymała oddech. Zacząłem błądzić rękoma po jej plecach całując jednosześnie ją w zagłębienie między szczęką a szyją. Widziałem pożądanie w jej oczach. zanim się spostrzegła leżała już w samych majtkach na łóżku. Nalałem na jej ciało lepki likier. Potem zbliżyłem się do jej ciała i powoli zacząłem zlizywać alkochol. Z brzucha powędrowałem na klatkę piersiową, a z tamtąd na piersi. Skończyłem zamykając jej usta 'pijanym' pocałunkiem. Przygniotłem ją do łóżka i głaskałem jej biodra. Zmieniliśmy pozycję. Usiadła na mnie wpół naga i lepka.Zaczęła rozpinać pasek u moich spodni. Trochę jej pomogłem i ściągnłem jeansy. Późniejsze wydarzenia pamiętam jak przez mgłę.  Zbyt dużo alkocholu chyba mi zaszkodziło. Nasze zwarte w uścisku dwa nagie ciała, tarzanie się, ślizganie oraz gorączkowe pocałunki sprawiły, że musieliśmy złapać oddech. Wspiąłem się na ręce. Leżałem nad nią.
-Vicky...- Chciałem skończyć, ale nie wiedziałem jak.
Przełożyła swoje ręce za moją szyję i mocno przyciągnęła do siebie. Sprawiło to, że szybko w nią wszedłem. Spojrzałem na jej twarz. Nasze oczy się spotkały. Chwila zastanowienia i wróciliśmy do dalszych poczynań. Mój 'przyjaciel' był już twardy jak skała. Ale ona nie zamierzała skończyć. Przetoczyła się na górę i przywarła do mnie piersiami. Jeszcze mocniej oplotła mnie nogami. Jęknąłem cicho. Chwilę potem Vicky zrobiła to samo. Poczułem się jakbym płonął. W tym ostatnim momencie jeknęliśmy oboje. Roztrzęsieni oraz lepcy od potu i alkocholu opadliśmy na łóżko. Szybko zasnęliśmy wtuleni w siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz