"Mamy w sercu blizny, bo nie potrafimy uciec przed ciosami"
*Vicky POV*
Było koło 6 rano. Obudziłam się, ale jakby nie. Leniwie wstające słońce świeciło mi po twarzy. Otworzyłam oczy. Zorientowałam się, że nie jestem w domu u Emeli. Jestem u Liama. Poczułam jak ktoś zaciska mocniej swój uścick wokoło mnie. Obróciłam się. Znalazłam się centymetry od twarzy Liama. Tak uroczo spał. Powieki lekko mu drżały, oddech był spokojny. Nie chciałam go obudzić. Po chwili zdałam sobie sprawę, że jestem naga. Przykrywała mnie tylko cienka kołdra... Jak miałam wstać? Lekko obróciłam się znów do niego plecami. Podniosłam jego rękę i szybko wyślizgnęłam się spod kołdry. W jedną rękę złapałam ciuchy z podłogi, a w drugą telefon. Poszłam do łazienki. Tak. Tylko teraz gdzie ona była? Weszłam w pierwsze lepsze drzwi sypialnia, w drugich spora garderoba. Dopiero jak otworzyłam trzecie zobaczyłam łazienkę. Była urządzona w stylu vintage. On jest kolesiem. Po co mu taka babska łazienka? Mniejsza o to. Jak najszybciej się wykąpałam i ubrałam w zeszłonocne ciuchy. W końcu czułam się świeżo... Prawie. Zeszłam na dół i usiadłam na sofie. Napisałam do Emeli smsa. "Em. Jestem u Liama. Za niedługo będę V xx." . Na odpowiedź długo nie czekałam. Mimo wczesnej pory odpisała w ciągu 5 minut. "Kicia. Całą noc z nim spędziłaś? Było coś? " Uśmiechnęłam się pod nosem. Już miałam odpisywać, ale usłyszałam ochrypnięty głos nad sobą.
-Dzień dobry piękna.- Powiedział jeszcze zaspany Liam. Roztrzepane włosy, ochrypnięty głos, brak koszulki. Wyglądał jak bóg.
-Dzień dobry.- Lekko się zrumieniłam.
-Wzięłaś sobie coś do jedzenia?- Oblizał usta
-Nie. Ja tylko się wykąpałam. Nie jestem głodna dziękuję.- Spuściłam głowę.
Podszedł bliżej i usiadł obok mnie. Poczułam od niego zapach moich perfum. Pocałował czubek mojej głowy i udał się do kuchni. Zrobiło mi się bardzo miło. To było takie urocze. Spojrzałam na niego. Pichcił coś w kuchni. Zapachy dochodzące z kuchni sprawiły, że byłam głodna jak nie wiem.
-Ja już pójdę. Emeli na mnie czeka- Powiedziałam i wstałam.
Zaczęłam zbierać swoje rzeczy. Skierowałam się w stronę drzwi już ubierałam buty, ale zza rogu wyjrzał na mnie Liam.
-Gdzie ty się wybierasz?- Spytał z zaciekawioną miną
-Do domu. Już późno. Emeli na mnie czeka.- Powiedziałam zakładając prawego buta
-Nie idź. Robię śniadanie.- Krzyknął z kuchni
-Muszę. Pa- Założyłam lewego buta i zdezorientowana szybko wyszłam.
To było trochę nie miłe z mojej strony. Stanęłam przed wejściem. Poczułam jak but obciska mi stopę. Pęcherze. To ostatnie co chciałbym teraz mieć. Zdjęłam buty i ruszyłam przed siebie. Wyszłam już przed bloki. Nagle ktoś chwycił mą dłoń. Gwałtownie się obróciłam. Za sobą ujrzałam Liama. Było trochę chłodno, a on założył na siebie tylko bokserkę. Miałam wyrzuty sumienia.
-Myślałaś, że Cię tak łatwo puszczę?- Spytał
Nic nie odpowiedziałam... No bo co miałam mu powiedzieć? Tak na prawdę cieszyłam się, że za mną wyszedł.
-Teraz już jesteś na mnie skazana.- Chwycił moją dłoń mocniej i przybliżył do swoich ust, po czym lekko ją musnął ustami.
Przez całą drogę powrotną zastanawiałam się co on miał na myśli, że jestem na niego skazana. Przecież jakbym tylko chciała mogę mu powiedzieć nara. Nie jest jedyny...
-Wczoraj było jakoś... Dziwnie miło.- Zaczął rozmowę
-Tak.- Powiedziałam i oblałam się bordowym rumieńcem.
Wracaliśmy powoli przechodząc obok domów. W końcu oboje się rozeszliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz