If yo be my star, I'll be your sky...

If yo be my star, I'll be your sky...

środa, 31 lipca 2013

Rozdział. 16

"Ten kto kocha na prawdę, kocha w milczeniu, uczynkiem, a nie słowami..."

*Ronnie POV*
Weszłam głębiej w dom. Ale on był ogromny! Wow. Powiedział żebym się rozgościła i wskazał mi ręką lekko szarą sofę. Ściągnęłam buty i dalej zdziwiona wnętrzem ruszyłam w stronę salonu. Gdy szłam przez pomieszczenie spotkałam się ze wzrokiem Liama.  Zarumieniłam się. Powoli usiadłam na sofie wbijając wzrok w jeden punkt na stoliku do kawy. Liam sięgnął swoją ręką do tylnej kieszeni. Wyciągnął z niej paczkę papierosów i zapalniczkę. Wziął jednego szluga do buzi i podpalił go zapalniczką. Zaciągnął się raz. Potem wypuścił powietrze przez usta. Boże jedna mała część na twarzy a potrafi mi zrobić wodę z mózgu. Patrzyłam uważnie jak zaciąga się kolejny raz. Gdy dym do mnie doleciał, zaczęłam kaszleć. Nienawidziłam zapachu i dymu z tego przeklętego czegoś...
-Mam prośbę.- Powiedziałam cicho. 
Liam lekko się wzdrygnął. Zaciągnął się kolejny raz i spytał
-Jaką ? - Rozległo się w pomieszczeniu
-Czy mógłbyś nie palić ? To okropne...- Wybełkotałam.
-Zobaczymy... - Jego głos przyprawiał mnie o ciarki.- Ale teraz przepraszam.- Dokończył i zawadiacko się do mnie uśmiechnął.
Czy ja dalej żyję ? Mój Boże. Liama powoli zaczął ruszać w stronę dużego balkonu. Otworzył drzwi mocniejszym pociągnięciem. Jego mięśnie się napięły, i dopiero teraz zauważyłam jakie ma wysportowane ciało. Gdy stanął na balkonie, oparł się rękoma o barierkę to wyglądał tak... groźnie a zarazem pociągająco. Wziął fajkę do buzi i zaciągnął się dymem. Powoli wypuszczał opary ze swoich ust. Wbiłam w niego wzrok. Nie mogłam się napatrzeć. Cholera... W końcu używka mu się skończyła. Chwycił peta dwoma palcami i cisnął nim na trawnik znajdujący się przed nim. Odwróciła się w stronę domu. Od razu spuściłam wzrok.  Gdy położył rękę by móc popchnąć balkonowe drzwi, moje serce zaczęło wariować. Uspokój się Ronnie. Tylko oddychaj. Gdy Liam uporał się już z drzwiami balkonowymi wszedł do pomieszczenia. Jego perfumy wparowały razem z nim. Mocny zapach perfum od Calvina Kleina Free zaczął igrać z moimi nozdrzami. Gdy stanął już w pokoju akurat musiał zawiesić swój wzrok na mnie. Moje policzki oblały się rumieńcem. Czy ja płonę? Tak mi strasznie gorąco.... Co miałam zrobić ? Wbiłam wzrok w ziemię, bo nagle idealnie biały dywan wydał mi się niezmiernie ciekawy. Po chwili podniosłam troszkę wzrok. On stał tam dalej nieruchomo i mi się przyglądał. Cholera. Twoje spojrzenie pali Liam. Rozumiesz? PALI! Kurczowo bawiłam się palcami. W końcu się ruszył. Oparł się o futrynę drzwi balkonowych i stał. Kurwa. Debilu nie patrz się , bo Ci zaraz dowalę. Nie mam już co ze sobą zrobić. Cholera...
-Bardzo ładnie wyglądasz...- Powiedział do mnie swoim głębokim głosem.
 Jego silny głos rozniósł się po całym pomieszczeniu, i sprawił, ze byłam czerwona jak burak. Aż mnie coś w żołądku ścisnęło. Potem się jeszcze chamsko zaśmiał. Po tym chichocie nogi mi zmiękły. Uwielbiał słuchać jak Liam się śmieje, to było jak muzyka dla moich uszu. 
-Przestań.- Bąknęłam pod nosem i zakryłam gorące policzka dłońmi. Boże on się ruszył. Gdy zorientowałam się ,że idzie w moją stronę, to już wolałam żeby stał tam sobie jak sierota pod tymi drzwiami...
Szybko ominął niski stolik do kawy na którym stały jakieś ciastka. Po chwili był już koło mnie. Stanął przede mną a ja opuściłam wzrok w dół. Tak super. Payne jest na tyle wysoki, że gdy stanął nade mną jego 'przyjaciel' był na wysokości moich oczu. Kucnął przede mną. Nasze twarze były tylko kilka centymetrów od siebie... Zaczęłam szybciej oddychać. Chwycił moje dłonie w swoje i lekko pociągnął odciągając je z mojej twarzy. Spojrzał mi w oczy i powiedział głębokim głosem :
-Proszę. Ja spróbuję coś zrobić z fajkami dla CIEBIE.- Jak zaznaczył. Się już nie wywyższaj, bo jakbyś chciała to sam byś rzucił, bez mojej pomocy...- Ale za to ty, już nigdy, ale to prze nigdy nie chowaj swoich rumieńców za rękoma, zgoda ?- Spojrzałam w jego idealnie brązowe oczy. Jakie one były piękne. Jeszcze nigdy nie widziałam takich oczu. Jego idealna twarz była na wprost mojej. Oczy wpatrzone w siebie. Chciał tylko odpowiedzi. Lekko skinęłam głową na znak aprobaty, i spuściłam wzrok. Czułam, że znów jestem czerwona. lekko ruszyłam rękoma, bo już chciałam się zakryć, ale gdy tylko Liam to poczuł zacieśnił swój uścisk na moich rękach. 
-Nie , proszę.- Wyszeptał. W tym momencie zapomniałam jak się oddycha. Odpuściłam jego uściskowi. Nadal kucał naprzeciwko mnie i wpatrywał się we mnie. Skanował moja twarz centymetr po centymetrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz