If yo be my star, I'll be your sky...

If yo be my star, I'll be your sky...

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział.11



                                                    Czytasz = Komentujesz!
Music. < 3"

"Dwoje ludzi może patrzeć na jedną rzecz i inaczej ją interpretować..."

Vicky i Emeli rozmawiały przez dłuższą chwilę. Na parterze domku słychać było wybuchy złościdziewczyny. Znała się już na tyle dobrze z Em, że traktowała ją jak przyjaciółkę. Chciała dla niej jak najlepiej. Nim się zdążyło przyzwyczaić do hałasów słychać było piękny i urzekający śmiech Emeli. Już po chwili traktowały się jakby kłótni nie było. Niedługo po tym Trevor usłyszał kroki. To Emeli schodziła z Vicky na dół.
-Przepraszam...- Powiedział cicho Trev.
-Dobra daj spokój... Było co było. Mam nadzieję, że ta sytuacja się już nie powtórzy, że ty zmienisz swoje życie.. A bo tak w ogóle, nie chciałabym w ten sposób zaczynać nowego życia...- Powiedziała i przytuliła się do Trevora.
Chłopak obdarował dziewczynę ciepłym uściskiem, po czym zaciągnął się zapachem jej perfum.
-Okej... Obiecuję na paluszka. Zacznijmy od nowa.. Całkowicie.- Oznajmił i szeroko się uśmiechnął
-Jestem za.-
-Cześć jestem Trevor. Jestem przyjacielem Emeli.- Podał jej rękę śmiejąc się
-Hej. Jestem Weronika. Jestem z Richmond i z Emeli znam się już od dłuższego czasu. Kiedyś grałam w siatkówkę. No włąśnie!-Wykrzyknęła głośno.-Poczekajcie!-
Vic szybko pobiegła na górę. Przerzuciła całą stertę ubrań, aby dokopać się do małego czerwonego portfelika. Otworzyła go i spojrzała w jedną z przegródek. Był tam mały kartonik. Szybko zbiegła po schodach, chcąc jak najszybciej pokazać ją przyjaciołom.
-Patrzcie. To dostałam przed wyjazdem.-Powiedziała Vicky szybko dysząc
-To numer...- Powiedzieli w tym samym czasie
-Tak. Tylko niech sobie przypomnę... No do tej pani... Tak! To numer do Caroline Moodlock, czy jakoś tak.-Powiedziała zadowolona.
-Co ty gadasz? Chyba sobie żartujesz!- Głośno wrzasnęła Emeli.
-Nie. Ale najgorsze, że ja nie wiem kto to jest.- Vicky pokazała swój grymas
-Przecież to legendasiatkówki. Kiedyś była zawodowym zawodnikiem, ale po feralnym wypadku musiała zrezygnować. I od tamtego czasu uczy w najlepszej szkole sportowej w Londynie. Szkoła to chyba Moodlock Sport Studio, czy jakoś tak.- Powiedziała podekscytowana Emeli.
-Łał! Nie wiedziałem, że jesteś w tym aż tak dobra...- Trevor nie wiedział co ma powiedzieć.
-Musimy tam biec!- Zaproponowała Emeli.
-Nie, nie dzisiaj. Zwariowałaś?! Już późno. Jutro głupku...- Powiedziała Vicky szczerząc się do Emeli.
Przyjaciele nie wiedzieli co robić przez resztę wieczoru, więc postanowili oglądać telewizję. Trevor udał się na szybko do najbliższego sklepu, żeby kupić coś do picia ewentualnie do jedzenia i wszyscy w trójkę zasiedli do oglądania filmu. Żadne z nich nie mogło przestać się śmiać. Oglądali świetną komedię, po czym przerzucili się na film akcji. Vicky nie spodobał się ten seans więc zaczęła rzucać przekąskami w telewizor. Jedna z żelek trafiła w sam środek telewizora i przykleiła się na nim. Wszyscy śmiali się do rozpuku. Jeszcze śmieszniejsze wydało im się to, że ta żelka nie chciała odpaść, a główny bohater z filmu został tak skadrowany, jakby chciał ją połknąć. Filmu nie dokończyli, bo uznali, ze jest za nudny. Dziewczyny przejęły władzę i postanowiły oglądnąć jakąś komedie romantyczną. Trevor gdy tylko to usłyszał szybko się zmył. Po północy obie poszły spać, żeby mogły rano wstać i zacząć na nowo dzień. Vicky szybko się przebrała i ułożyła w wygodnym łóżku.            
__________
Ba dum tsssss.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz