If yo be my star, I'll be your sky...

If yo be my star, I'll be your sky...

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział. 19

"I nagle jesteś wszystkim czego potrzebuję, powodem dla którego się uśmiecham..."

*Vicky POV*
-Vicky musimy iść z tą nogą do lekarza. To może być złamanie.- Mówiła Emeli od samego rana.
-Boże Em. Uspokój się nic mi nie jest. Ty tylko stłuczenie.- Mówiłam idąc w stronę walizki po jakiś bandaż, żeby obwiązać nogę.
-Jak chcesz.- Powiedziała i zeszła na dół po śniadanie.
-Zrób mi tosty. Proszę-Krzyknęłam na cały dom.
Gdy tylko Emeli wyszła szybko usiadłam na łóżku, bo promieniujący ból przeszywał mi nogę. Dobrze wiedziałam, że to nie jest niewinne stłuczenie. Gdy byłam w trakcie oplątywania nogi bandażem usłyszałam głos sms'a.
"Jak się czujesz?"
Serio Liam. Serio?
"Gówno Cię to obchodzi. Nieźle narobiłeś. Nie chcę, żebyś do mnie pisał, ani dzwonił..."
Wysłałam mu wiadomość i z obolałą nogą zeszłam na czekające na mnie już śniadanie. Trevor wyglądał okropnie... Na całej twarzy miał siniaki.
-Jejku Trev. Tak mi przykro.- Podeszłam do niego i mocno przytuliłam.
-Jakoś to przeżyję. Ale co to w ogóle miało być?- Spytał troszkę przyćmiony
-Żebym to ja sama wiedziała.-Lekko się uśmiechnęłam
Po skończonym śniadaniu poszłam na górę przebrać się w coś bardziej ludzkiego, niż pidżama. (zestaw)
-Idę się trochę przewietrzyć.- Rzuciłam chwytając za klamkę.
-Idź kaleko, tylko nie zrób sobie nic.- Powiedział Trev i szeroko się uśmiechnął
Chwyciłam klamkę i lekko ją nacisnęłam. Wyszłam przed dom. Świeże poranne powietrze dodało mi trochę otuchy na resztę dnia. Będzie dobrze. Musi być. Przeszłam obok ogródka i wyszłam na ścieżkę. Zaczęłam się kierować w stronę centrum Londynu. Szłam powoli trochę kulejąc na jedną nogę, ale starałam się to ukryć tak tylko mogłam, i z każdym krokiem zaciskałam mocno zęby. Starałam się  ignorować wzrok ludzi, bo nie zawsze udawało mi się ukryć ból, i robiłam na prawdę dziwne miny. 
Coś zabrzęczało mi w kieszeni. Kolejny sms. 
"Mogę Ci jakoś pomóc?"
Nie odpiszę mu. Nie. Po prostu nie. 
Szłam dalej. Powietrze robiło się coraz cięższe od unoszących się spalin samochodów.  Znalazłam się na moście nad Tamizą. Przeszłam go dość szybko. Zaczęłam wchodzić coraz bardziej w miasto. Coraz to więcej ludzi znajdowało się koło mnie. Prawie co drugi wciskał jakieś ulotki. Każdą brałam, bo szkoda mi tych ludzi. Stoją po kilka godzin i rozdają jakieś papierki, tylko po to, żeby i tak potem ktoś je wyrzucił do najbliższego kosza. Doszłam do samego centrum miasta. Było jak w mrowisku. Jednak to nie był zbyt dobry pomysł, bo noga pobolewała coraz bardziej. Zebrałam się w sobie i ruszyłam w drogę powrotną. Szłam tą samą trasą, którą podążałam kilka minut temu. Byłam już prawie pod samym domem. Noga tak potwornie bolała, że już nie mogłam się ruszyć. Usiadłam na ławce żeby chwilkę odpocząć. Patrzyłam na ludzi przechodzących obok mnie. Wielu z nich nie wyglądało ani na wesołych ani na smutnych. Mieli taki obojętny wyraz twarzy. Wyglądali jakby mieli założone maski. Wyjęłam telefon z kieszeni, by zadzwonić po Emeli, żeby mi pomogła dojść do domu, bo już na prawdę nie mogłam się ruszyć. Wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha.
-halo Em?- powiedziałam
-No słucham Cię.- Odezwała się po drugiej stronie.
Koło mnie na ławce ktoś usiadł. Poczułam silną woń perfum. Moje serce zaczęło łomotać.
-Zaraz zadzwonię.- Powiedziałam pustym głosem odsuwając telefon od ucha. Wbiłam wzrok w ziemię. Ogarnęła mnie złość. Potworna.
-Jak ty możesz jeszcze tu przychodzić?- Rzuciłam oschle
-Mam wyrzuty sumienia.-Odezwał się cicho
-To ty masz jeszcze sumienie? Bijąc Trevora też je miałeś prawda?- 
Liam milczał. 
-Słyszałem, że chciał Ci dać dragi.-
-Skąd masz takie informacje? To bzdura!- Powiedziałam nie miło, ale inaczej nie potrafiłam. 
-Wiem, że to prawda. I wiem teraz też dlaczego on Ci chciał je dać.-
Spojrzałam na niego. Siedział na ławce bawiąc się swoimi palcami. Miał na sobie szare supry, rurki, białą koszulkę z dużym napisem "Clippers", w pasie miał przewiązaną szarą bluzę. Włosy miał idealnie ustawione na żelu, a na samym czubku głowy miał czarnego full capa. Zarost dodał mu jeszcze większej męskości. Wyglądał zabójczo. 
Nastała chwila ciszy. Przerwał ją jednym słowem.
-Przepraszam.- 
Lekko się uśmiechnęłam pod nosem. To było tak jakby moje przebaczenie. Jego twarz rozpromieniała.
-Teraz ty pomożesz mi dojść do domu, bo dzięki Tobie nie mogę stanąć na nogę. Chyba jest złamana.- Powiedziałam.
-Skoro masz takie podejrzenia to najpierw jedziemy do szpitala i nie ma dyskusji.- Powiedział stanowczo.
Wstałam na nogi, no to znaczy na jedną. Druga trzymałam w górze. Liam objął mnie swoim ramieniem na wysokości łopatek, a drugą chwycił mnie za nogi. Po chwili byłam już u niego na rękach. Zaśmiałam się cicho. Szedł ze mną kawałek drogi, aż skręcił w jedną uliczkę. Droga była dość długa, ale o dziwo stało tam tylko jedno duże auto z przyciemnianymi szybami. Odstawił mnie na chwile na ziemię, a sam otworzył mi drzwi do samochodu. niezgrabnie wgramoliłam się na kremowe siedzenie i zapięłam pasem. Liam zamknął za mną drzwi i obszedł przednią maskę samochodu i usiadł obok mnie po stronie kierowcy. W aucie czuć było jego intensywne perfumy. Po kilku minutach jazdy byliśmy już pod szpitalem. Liam wysiadł, wyszedł po mnie i wcisnął mały guziczek przy kluczach. Znów wziął mnie na ręce. Skąd on miał tyle siły? 
-Poradzę sobie. Nie musisz mnie nosić.- Powiedziałam
-Nie, nie muszę, ale chcę.- Odpowiedział dość szybko. 
Weszliśmy do szpitala. Był ogromny. Liam ruszył ze mną na rekach na pierwsze piętro. Stanął przy dużych białych drzwiach. Na chwilę postawił mnie na ziemię.
-Kogo to gabinet?-Spytałam zaciekawiona.
Liam odchylił lekko drzwi i wszedł do środka.
Dzięki. A co ze mną ?

2 komentarze:

  1. TAAAAK! Jestem pierwsza :3 Epicki rozdział i czekam na następny ;)
    Pozdrawiam i życzę weny :*
    SaVa

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny *_*
    Zapraszam na mój :
    http://w--pogoni-zamrzeniami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń