- H.. Halo?- Powiedziała do głośnika w telefonie.
W trójkę siedzieli na sofie w salonie. Vic postanowiła, że powie Emeli i Trevorowi
o znalezionym telefonie. Wszyscy postanowili, że powinna okazać się
uczciwą osobą i zadzwonić do kogoś z listy
kontaktów. Najczęściej wybieraną osobą był ktoś zapisany pod nazwą
"Payne BRO" .
-Halo? Kto mówi?- Zapytał głos z głośnika.
Serce Vicky zaczęło walić niczym ogromny
młot, którego nie da się uspokoić.
Trevor chwilę po rozpoczęciu rozmowy
musiał udać się do pracy. Szybko się ubrał i pożegnał z dziewczynami.
-T.. TutajVicky. Znalazłam ten telefon .
Ktoś go upuścił kiedy wczoraj przez przypadek wpadłam na kogoś.- Mówiła
jąkając prawie co drugi wyraz. Sama nie wiedziała jak sklejać zdania więc
mówiła bez sensu.
-Czemu tak dziwnie mówisz?- Spytał
nieznajomy
-A ty jakbyś mówił, gdy dzwonisz do
pierwszej lepszej osoby z cudzych kontatów?- Powiedziała.
Podała białego iPhona Emeli i kazała jej mówić. Pokazywała
tylko gesty ruchami rąk, bo słowo nie mogło jej przez gardło przejść. Usiadła
obok szatynki i wsłuchiwała się w rozmowę jej i tajemniczego Payna. Emeli tłumaczyła
co się stało a głęboki głos dobiegający z telefonu przytakuje.
-Mogę prosić o adres albo coś takiego ?-
Usłyszała
-Jasne. To Northcourt Road 25. Taki
duży, niebieski dom, jest tam skrzynka z odciśniętymi rękoma, łatwo rozpoznać.-
Z łatwością mówiła Emeli.
-Zaraz będę z właścicielem telefonu.-
Powiedział owy głos i się rozłączył
Emeli wyszła z Vic na huśtawkę.
-Key, czemu wyszłaś i w ogóle o się
stało? Czemu się tak zachowywałaś?- Zadawała pytania Em
-Nie wiem. To pewnie to zdenerwowanie. Jestem
tutaj dopiero jeden dzień, a już takie rzeczy.- Powiedziała
-Z nami się nie będziesz nudzić
obiecuję. On zaraz tu będzie wiesz?-Przytuliła ją mocno.
-Wiem słyszałam. Musze się
wyszykować!- Ruszyła niczym torpeda . Wbiegła po schodach na górę, i
zaczęła przekopywać swoją walizkę, wyrzucała kolorowe
ubrania. Szafki wszystkie były
pootwierane, szuflady porozsuwane, a Vicky biegała po całym
pokoju wciąż przymierzając ciuchy. I w końcu wybrała zestaw.
*Knock knock*
Usłyszała pukanie.
-O Boże to oni!- Krzyknęła na pół domuVic.
-Ja otworzę- Dodała
-Nie!- Mówiła podchodząc do
drzwi.
Key zbiegała ze schodów z telefonem w
ręku.
Gdy Emeli otwierała drzwi ujrzała dwie
postacie jeden to krótko ścięty szatyn, wysoki przystojny, a drugi to również
wysoki brunet. Oboje włosy mieli postawione do góry.
Słyszała jak Emeli zaprasza do środka
chłopców. Mówiła, aby usiedli n a kanapie.
-Już wołam Vicky. To ona ma Twój
telefon.-
-Kogo?- Spojrzał pytająca Andy.
Emeli poszła po Vicky. Ta z lekkimi oporami zeszła po schodach.Ściskając
telefon udała się w stronę salonu.
Kooooooooooocham cię!
OdpowiedzUsuńAle jak napiszesz następny rozdział to będę cię kocha jeszcze bardziej, bo jesteś super! Pisz bloga dalej!!!