"To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia"
Gdy Vic zbierała się, aby wejść do salonu, jeden
z chłopaków udał się do toalety.
-Hej.-Powiedziała nieśmiało powoli
wchodząc w głąb niebieskiego pomieszczenia.
-O hej! To ty masz mój telefon ? -
Spytał zaciekawiony mężczyzna w średnio-długich włosach.
Vicky, była
tak zajęta potrzebą zobaczenia drugiego mężczyzny, że nie
zwracała uwagi na to, czy ktoś jeszcze do niej coś mówi. Jej oczy krążyły po
najbliższej okolicy w ich mieszkaniu. Skanowała każde pomieszczenie znajdujące
się w pobliżu salonu. Emeli podeszła do Vic i szepnęła jej do ucha:
- Jest w toalecie, i zaraz przyjdzie. Jest
mega seksowny... A Andy prosi Cię, żebyś oddała mu jego telefon-
Vicky tak się zerwała, że o mało nie
rzuciła Andy'iemu telefonem w twarz.
-Nie.. To znaczy tak. To ja go mam.
Proszę.- Wyciągnęła powoli rękę. Chwycił telefon w ręke i od razy
odblokował ekran i coś szperał w telefonie.
-Andy jestem.- Powiedział spoglądając
zza telefonu.
-Vicky.- Odpowiedziała szerokim
uśmiechem.
-Długo tu mieszkasz? - Spytał
zaciekawiony chcąc, przeciągnąć rozmowę.
-W sumie to od wczoraj. wczoraj
przyjechałam, poszłam na spacer, wpadłam na Ciebie, a dzisiaj tu jesteś.
Tyle się tu dzieje, już nie mogę się doczekać. - rzekła
z przekonaniem w głosie
Andy lekko się uśmiechnął pod
nosem.
-A na ile zostajesz? - Spytał
-Na tyle ile się będzie dać.
Najpierw chcę znaleźć pracę, żeby móc dopłacać się do czynszu Emeli i
Trevorowi, a potem znajdę coś swojego.- Powiedziała i poczuła jak
Emeli ją ciepło przytula.
-Aha.! A skąd się znacie ? - Zadał
kolejne pytanie
-To wydaje się zabawne, ale kiedy byłam
jeszcze w Richmond, tak z pół roku temu szperałam po internecie w poszukiwaniu
właśnie takiego domu. W którym jest pokój do wynajęcia. I
zalazłam domek Emeli. Blisko centrum, lecz na nogach tak nie bardzo,
ale zawsze spacer, dobrze zrobi. W opisie były podane wszystkie dane.
Facebook, Twitter, Skype . Więc postanowiłam napisać. I po kilku godzinach odpisała
i tak zaczęła się nasza znajomość.- Powiedziała i wzięła jeden duży wdech
powietrza.
-Hmm. interesujące.- Powiedział głos
stojący za nią.-Hej jestem Liam.- Dodał po chwili.
Vic obróciła się i za sobą ujrzała
najprzystojniejszego mężczyznę jakiego kiedykolwiek widziała. Wymienili się spojrzeniami
i szybko speszeni odwrócili głowę.
-Jestem Key. To znaczyVicky.- Wydusiła z siebie chwili.
-Tak słyszałem. I słyszałem tez jak poznałaś Emeli. I w ogóle
wszystko słyszałem.- Rzucił Liam- Ładnie wyglądasz. Tak po mojemu.- Uśmiechnął
się.
-Dz.. Dziękuję.- Zarumieniła się
-To co masz już telefon ? To wbijamy do
Zayna, bo mam sprawę i jedziemy dalej.- Liam spojrzał w stronę Andy'iego.
-Hej Em. Dasz mi swój numer?- Zapytał
Andy podnosząc się z kanapy.
-Troszkę to dziwne, ale okej. Pod
warunkiem, że ty dasz mi swój. - Powiedziała i się uśmiechnęła.
-Dobra.- Uśmiechnął się i spojrzał w
stronę Vic.
Vicky przechodziła z nogi na nogę. Oboje
stali w korytarzu czekając aż Andy zapisze sobie numer.
- To skoro oni biorą namiary, to może my
też się wymienimy ?-
-No dobrze.- Wyszeptała i lekko uniosła
kącik ust...
-Zauważyłem.- Powiedział i uśmiechnął się
do niej.
Liam podał telefon Vicky. Ta dotykała kolejno cyfry na
ekranie. Pojawił się cały numer. Podała telefon Liamowi i uśmiechnęła
się. Andy dołączył do chłopaka i wyszli z domu. Udali się do ciemnego samochodu
i ruszyli w drogę. Dorota z przerażeniem zamknęła drzwi za zamek i klucz oparła
się o białe skrzydło zewnętrzne i opadła na ziemię.
Cała szczęśliwa szybko wstała i udała się do kuchni po sok.
-Liam jest nieziemski.- Powiedziała podnosząc szklankę do ust.
-A widziałaś Andy’iego? Ciacho.-
Powiedziała Emeli wchodząc do swojej sypialni.
__________
O jak mi serducho wali! Mamo, pomocy! Dodawał następny rozdział, bo masz wielki talent i nie wytrzymam już ani dnia bez twojego opowiadania!!! Czekam na nn
OdpowiedzUsuń