If yo be my star, I'll be your sky...

If yo be my star, I'll be your sky...

wtorek, 29 stycznia 2013

Rozdział.7

                       Czytasz=komentujesz.!
"Diabeł chce ukraść Twoją radość , bo wie, że radość jest Twoją siłą"                                        
                                             Pamiętniczku!
Muszę opisać Ci co się wczoraj stało po wyjściu... Liama Payna.! Kurde. Chłopak jest w ciula seksowny. Jak można ? Jego głos docierał do moich uszu drażniąc je, uśmiech onieśmielał, jak niczyj inny, a jeszcze te jego oczy. Rozpływałam się. Niedługo po tym ja wyszedł ktoś zapukał do drzwi. Była to policja. Jak tylko ich zobaczyłam strasznie ciepło mi się zrobiło. Nie wiedziałam jak zareagować. Co to w ogóle miało być. Nerwowo pytli o Trevora. patrzyłam na nich jak na kosmitów. Wydawał się miłym chłopakiem, a tutaj co policja ? Spławiłam ich mówiąc, że jest w pracy . Poszli do swojego wozu. Gdy już odjechali, poszłam zapytać sąsiadów czy coś wiedzą o tej sprawie. Okazało się, że może być zamieszany w handel narkotykami. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie chciałam w to wierzyć. Potem poszłam do swojego pokoju i przesiedziałam cały dzień w domu. Następnego dnia wstałam i oto jestem i piszę. Lecz teraz kończę, bo jestem potwornie głodna.
                                                                                    Lots of love. xoxo
                                                                                                                Vicky . ♥
*********************************************
-Hej Key.- Powiedział Trevor pełny zadowolenia.
-Cześć.- Powiedziała oschle.
-Co się stało?- Zapytał zdziwiony
-Sam powinieneś wiedzieć, no chyba , że mam spytać policję.- Odparchnęła
-Co? O co Ci chodzi?- Udawał, .że nie wie o co chodzi, lecz w jego głosie dało się wyczuć nutę wahania.
-Kurwa! Przestań udawać! Wiem że jesteś związany w jakąś sprawę z dragami! I nie kłam . Była tu wczoraj policja! Pytali się o Ciebie, ale ja głupia broniłam Ci dupę! Jak mogłeś ? Jestem tu od dwóch dni  ja już jestem zamieszana w coś w co nigdy bym nie pomyślała.- Wrzeszczała na niego
Trevor siedział na krześle i słuchał krzykówVicky, popijając kawą.
-Ty nic nie rozumiesz...- Odrzekł po chwili ciszy.
-Emeli wie ?- Spytała ze łzami w oczach.
-Nie. Ale proszę nic jej nie mów. Zależy mi na niej. Nie chcę stracić takiej przyjaciółki!- Mówił z zeszklonymi oczami.
-Jak śmiesz prosić mnie o coś takiego?! Nie powiem nic, tylko i wyłącznie ze względu na nią. Ale jak się nie przyznasz... To może się dowiedzieć...Ode mnie- Mówiła z podniesionym tonem
-Nie odważysz się.- Odpyszczył.
-Jeszcze mnie nie znasz.- Powiedziała i udała się do swojego pokoju bo ubranie.
Postanowiła, ze pójdzie na miasto odreagować.
Włosy szybko spięła w 'nieogarniętego'  koka i wyszła z domu trzaskając drzwiami.
Szła w stronę centrum wielkiego miasta nie wiedząc, co będzie robić. Nagle usłyszała za sobą głosy krzyk.
-Vic! Poczekaj!- Wołał ktoś. Znała ten głos. Serce zabiło jej szybciej i się obróciła. 
__________
Chujowy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz