"Diabeł chce ukraść Twoją radość , bo wie, że radość jest Twoją siłą"
Pamiętniczku!
Muszę opisać Ci co się wczoraj stało po
wyjściu... Liama Payna.! Kurde. Chłopak jest w ciula seksowny. Jak można ? Jego
głos docierał do moich uszu drażniąc je, uśmiech onieśmielał, jak niczyj inny,
a jeszcze te jego oczy. Rozpływałam się. Niedługo po tym ja wyszedł ktoś
zapukał do drzwi. Była to policja. Jak tylko ich zobaczyłam strasznie
ciepło mi się zrobiło. Nie wiedziałam jak zareagować. Co to
w ogóle miało być. Nerwowo pytli o Trevora. patrzyłam na nich jak na kosmitów.
Wydawał się miłym chłopakiem, a tutaj co policja ? Spławiłam ich mówiąc, że
jest w pracy . Poszli do swojego wozu. Gdy już odjechali, poszłam
zapytać sąsiadów czy coś wiedzą o tej sprawie. Okazało się, że może
być zamieszany w handel narkotykami. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie
chciałam w to wierzyć. Potem poszłam do swojego pokoju i
przesiedziałam cały dzień w domu. Następnego dnia wstałam i oto
jestem i piszę. Lecz teraz kończę, bo jestem potwornie głodna.
Lots of love. xoxo
Vicky . ♥
*********************************************
-Hej Key.- Powiedział Trevor pełny zadowolenia.
-Cześć.- Powiedziała oschle.
-Co się stało?- Zapytał zdziwiony
-Sam powinieneś wiedzieć, no chyba , że
mam spytać policję.- Odparchnęła
-Co? O co Ci chodzi?- Udawał, .że nie
wie o co chodzi, lecz w jego głosie dało się wyczuć nutę wahania.
-Kurwa! Przestań udawać! Wiem że
jesteś związany w jakąś sprawę z dragami! I nie kłam . Była tu
wczoraj policja! Pytali się o Ciebie, ale ja głupia broniłam Ci dupę! Jak
mogłeś ? Jestem tu od dwóch dni ja już jestem zamieszana w
coś w co nigdy bym nie pomyślała.- Wrzeszczała na niego
Trevor siedział na krześle i słuchał
krzykówVicky, popijając kawą.
-Ty nic nie rozumiesz...- Odrzekł po
chwili ciszy.
-Emeli wie ?- Spytała ze łzami w oczach.
-Nie. Ale proszę nic jej nie mów. Zależy
mi na niej. Nie chcę stracić takiej przyjaciółki!- Mówił z zeszklonymi oczami.
-Jak śmiesz prosić mnie o coś takiego?!
Nie powiem nic, tylko i wyłącznie ze względu na nią. Ale jak się nie
przyznasz... To może się dowiedzieć...Ode mnie- Mówiła z podniesionym tonem
-Nie odważysz się.- Odpyszczył.
-Jeszcze mnie nie znasz.- Powiedziała i
udała się do swojego pokoju bo ubranie.
Postanowiła, ze pójdzie na miasto
odreagować.
Włosy szybko spięła w 'nieogarniętego' koka i wyszła z
domu trzaskając drzwiami.
Szła w stronę centrum wielkiego miasta
nie wiedząc, co będzie robić. Nagle usłyszała za sobą głosy krzyk.
-Vic! Poczekaj!- Wołał ktoś. Znała ten
głos. Serce zabiło jej szybciej i się obróciła.
__________Chujowy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz